1.Czym jest szybownictwo ?

Na dobrą sprawę definicji jest tyle ilu szybowników, choć w wielu miejscach na pewno się pokrywają. Najczęściej spotykane określenia to:
-największy złodziej czasu
-powód do rozwodu
-przyczyna (właściwe podkreślić) tego, że: Twoją ulubioną stała się piosenka "Znów za rok matura...", marskości wątroby, cięknącego dachu, nie naprawionego od roku hamulca ręcznego, zawalonych terminów, przykrych rozmów z szefem, nadgodzin w deszczowe dni, dziury w budżecie tak domowym jak i tajnym, 284 godzin nieusprawiedliwionych nieobecności w szkole, kolejnego (16 już) porzucenia przez dziewczynę....wymieniać dalej? Co prawda to samo mogą powiedziec żeglarze, i uprawiający jeszcze parę innych dyscyplin maniacy. Dlaczego więc szybownictwo...?

Ależ się przyczepiliście... No bo ma w sobie to COŚ, co daje niezwykłą wolność. Taką, jakiej nie dadzą żagle (że o bierkach, choćby elektrycznych, nie wspomnę)... Bo tworzy wśród pilotów atmosferę, jakiej nie znajdziesz nigdzie indziej. Bo wymaga od Ciebie wielkiego rozsądku, koleżeństwa, szacunku i znajomości praw przyrody...Bo karze natychmiast głupotę, lekkomyślność i brawurę. Bo daje szansę pokazania się Twemu szczęściu.... Może to i frazesy, może pękacie ze śmiechu przed komputerem, ale tak właśnie myślę... A Ci, co się teraz śmieją, myślę że z czasem przyznają mi rację.
...a jak to się robi...? Krótko mówiąc: odruchowo... Po pewnym czasie pilot szybowcowy nabywa umiejętności bardzo pomocnych w wykorzystaniu sił natury, a które naprawdę zaczynają funkcjonować na zasadzie odruchów. Ale zaczyna się to tak: kochane słoneczko nagrzewa ziemię. Grzeje równo jezioro, plażę przy nim, kawałek lasu, i przylegającą łakę, i te parkę na kopie siana...i całą resztę też. Ale równie kochana ziemia nagrzewa się nierówno: jezioro będzie pochłaniało ciepełko przez cały dzień, las i łąka też. Najszybciej nagrzeje się ta plaża (o parce nie wspomnę...). A od plaży powietrze nad nią właśnie....
Jeśli uważaliście na fizyce to będziecie pamiętać, że ciepłe powietrze wznosi się, a chłodne opada. Coraz więcej nagrzanego powietrza wznosi sie coraz wyżej, tworząc słup zwany przez nas kominem termicznym ( o tym, że u naszej znajomej parki tez w miedzyczasie coś się wznosi nie będziemy roztrząsać...). Naciskany przez wiatr pochyla się, ściskany u podstawy przez chłodne powietrze w końcu odrywa się od naszej plaży, i zaczyna wędrować z wiatrem wznosząc się coraz wyżej, tym szybciej im wieksza jest różnica temperatur między kominem i otaczającym go powietrzem. Na pewnej wysokości (i spełnieniu pewnych warunków) następuje skroplenie pary wodnej zawartej w powietrzu komina i pojawia się nad nim malutki obłoczek rosnący tym bardziej, im wiecej powietrza przekroczy wysokość poziomu kondensacji (tak to się uczenie nazywa). To jest ten słynny cumulus... Tak naprawdę, to ma całe mnóstwo odmian, ale nasz ulubiony nazywa ię humilis, czasem jest zwany cumulusem pięknej pogody. Wyobraź sobie teraz że lecisz beztrosko szybowcem, i widzisz nagle jak wysoko przed Tobą zaczyna się budować cumulusik... Masz 500 metrów, wlatujesz pod niego i nagle wariometr (czyli przyrząd wskazujący opadanie lub wznoszenie wyskalowany w metrach na sekundę) pokazuje +4m/s...Kładziesz skrzydło, i zaczynasz krążyć, z każdą sekundą zyskując 4 metry wysokości. Kiedy krążąc tak zbliżysz się do podstawy chmury musisz wybrać sobie następny cumulusik, i teraz zamieniając zdobytą wysokość na odległość przelatujsz pod niego (my nazywamy to przeskokiem). I tu cykl się powtarza...

Tak naprawdę jest to duże uproszczenie, bo w rzeczywistości pilot musi uwzględnić kierunek i siłę wiatru, nie każda chmura "nosi", a jeśli już to rzadko cała. Noszenie 4m/s to marzenie, najczęściej cieszysz się nawet z 1 m/s, choć zdarzyło mi się krążyć w kominie 7 metrowym... Ale czsem trafi Ci się szlak, czyli cumulusy ustawione jak pod sznurek ciągnące się kilometrami, gdzie nie musisz krążyć, a wystarczy lecieć pod nimi esując w noszeniu, szybko pokonując odległość. Może nie uwierzysz, ale rekord świata w przelocie szybowcowym przekracza 3000 km w jednym locie. Faktem jest, że spora część tego przelotu odbywała się na fali (to taki fajny rodzaj latania powiązany z górami), ale liczy się wynik, no nie? Na końcowy sukces składa się wiele przyczyn: Twoj .wielki talent, klasa szybowca którym lecisz, warunki pogodowe na trasie przelotu, szczęście, pora roku... Mniej wiecej już wiesz o co chodzi? No to po cichu powiem Ci że tak naprawdę to chodzi nie tylko o to, żeby przelecieć te kilkaset kilometrów, ale żeby zrobić to jak najszybciej, wygrywając z konkurentami, a jeśli nie są to zawody, to nie mniej ważna jest satysfakcja z zobaczenia min jakie mają wszyscy, którzy nie wierzyli że Ci się uda... Przepraszam: źe to dla Ciebie mały pikuś. A te odruchy o których pisałem wcześniej? Po kilkudziesięciu wylatanych godzinach pewne zmysły wyostrzają Ci się tak, że przyrządy pokładowe zaczynają pełnić funkcję pomocniczą. Potrafisz na oko ocenić wysokość z dokładnością do 100 metrów, na ucho prędkość z jaką lecisz, a własna, z przeproszeniem, dupa mówi Ci o tym że wleciałeś(aś) w noszenie... I to jest właśnie najpiękniejsze: wtedy możesz powiedzieć żeś orzeł lub orlica..


2.Wymagania stawiane kandydatom.

Przyszły pilot szybowcowy powinien mieć skonczone 18 lat. Jednak można zacząć się szkolić juz w wieku 16 lat ale tylko za pisemną zgodą jednego z rodziców lub prawnego opiekuna.
-dobry stan zdrowia (czytaj punkt 3)
-ubezpieczenie od wypadków lotniczych - wiem brzmi groźnie ;)
-i chyba najważniejsze - dużo chęci i samozaparcia.